Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 12

Kontakt00-162 Warszawa, ul. Dzielna 1a
tel. 22 636 66 99 fax. 22 636 91 99

Artykuły

MAMO, TATO CHODŹ ZE MNĄ DO "ZIELONEGO DOMU"

Co oferuje „Zielony Dom”?

"Zielony Dom” jest miejscem, gdzie najważniejsze jest dziecko. W domu rodzinnym też jest często w centrum zainteresowania rodziców, dziadków. Bywa, że jest tylko z mamą, bo tata długo pracuje, a krewni daleko. W coraz bardziej izolujących się rodzinach nie ma okazji do obcowania z dziećmi i dorosłymi spoza kręgu osób najbliższych. A co czeka na dziecko w „Zielonym Domu”? Od progu jest serdecznie witane, niezależnie od tego, czy ma kilka miesięcy czy kilka latek (maksimum 4). Osoba przyjmująca przedstawia się maluchowi, a następnie zapisuje jego imię i wiek na tablicy. Informuje też o nielicznych zasadach obowiązujących w tym miejscu: przy korzystaniu z mini rowerków nie wolno przekraczać czerwonej linii, aby nie być zagrożeniem dla bawiących się na podłodze dzieci. Druga norma, to konieczność włożenia fartuszka w czasie zabawy wodą. Rodzice czy opiekunowie, którzy przyszli z dzieckiem nie mogą go opuścić, zostawić samego. Poza tym dorośli nie mają narzuconej żadnej roli: mogą włączyć się w zabawę własnego bądź cudzego dziecka, odpoczywać, czytać, rozmawiać z innymi rodzicami, bądź osobami dyżurującymi. Do dyspozycji maluchów jest duża sala z zabawkami, łazienka z dostępem do wody, wydzielony teren do jazdy na mini pojazdach.

Jak powstał „Zielony Dom”

Francoise Dolto, pediatra i psychoanalityk francuski przez 40 lat pomagała rodzicom w rozumieniu i wychowaniu małych dzieci. Propagowała swoją wiedzę na antenie radiowej i w telewizji, a także w wielu publikacjach książkowych. Stworzyła też „Zielony Dom”- miejsce zabawy i spotkania małych dzieci z innymi dziećmi i ich rodzicami lub opiekunami, innymi dorosłymi. „Zielony Dom” jest łącznikiem między izolowanym życiem rodzinnym, a życiem w grupie (żłobek, przedszkole), któremu później, już samotnie, będzie musiało stawić czoła. Tutaj może w każdej trudnej dla niego chwili (konfliktu, złego samopoczucia, niezrozumiałych zdarzeń) zwrócić się do bliskiej osoby po pomoc i wsparcie. 

Celem istnienia „Zielonych Domów” jest:

  • wspieranie socjalizacji dziecka i jego uniezależnienie się w obecności znanej mu osoby,
  • zapobieganie zaburzeniom psychosomatycznym dziecka,
  • poświęcenie dziecku uwagi – uważne słuchanie słów i mowy ciała (t. zn. osoba dyżurująca stara się, aby sytuacje z udziałem dziecka były nazwane).

W „Zielonym Domu” obowiązuje anonimowość – nie gromadzi się danych dotyczących rodziny. Osoby przychodzące tam mogą nic nie mówić lub powiedzieć o sobie to, co chcą i tyle ile chcą. Taki model funkcjonowania „Zielonego Domu” zaproponowała dr Francoise Dolto, aby zapewnić poczucie bezpieczeństwa i akceptacji dla każdej osoby – dorosłej i dziecka. 

„Zielone Domy” w Polsce.

W 1995 r. Powstała Fundacja „Zielone Domy” , która przez 3 lata zajmowała się organizowaniem szkoleń dla personelu, wydawaniem publikacji na łamach prasy, przygotowywaniem konferencji z udziałem psychoanalityków francuskich, aby w 1998 r. otworzyć „Słoneczny Dom” w Warszawie. Wymagało to wielu starań, poparcia władz samorządowych i zdobycie środków finansowych. Nasz „Słoneczny Dom” otworzył podwoje 1.IX. 1998 r. W Przedszkolu Nr 9 przy ul. Dzielnej 8a. I czynny jest w każdą sobotę od 9-17. 

Personel w „Słonecznym Domu”

Pracownicy „Słonecznego Domu” (7 ekip 3 osobowych) to psycholodzy, pedagodzy, lekarze pracujący w różnych placówkach z małymi dziećmi: w żłobkach, poradniach, przedszkolach. Obowiązkowo pogłębiają wiedzę na corocznych warsztatach, prowadzonych przez psychoanalityków z Francji. Raz w miesiącu odbywają się 2 godzinne seminaria z rodzinnymi psychoanalitykami. Dyżury 5 godzinne ( godz. 9-13 i 13-17) pełnią zwykle 3 osoby: jedna przyjmuje przychodzących, objaśnia normy, pozostałe dwie dostępne są w salach dla rodziców i dzieci. Włączają się w zabawę dzieci, czuwają nad ich bezpieczeństwem, w miarę umiejętności interpretują słowa, intencje, zachowania, uczucia dziecka w relacjach z rówieśnikami i dorosłymi. Obdarzają uwagą dziecko. Rodzice mogą porozmawiać o swoich bądź dziecka problemach bez konieczności umawiania się na wizytę, zdradzania personaliów, rejestrowania się. 

Co dobrego spotka dziecko i rodzica w „Słonecznym Domu”?

Dziecko jest osobą. Do niego się mówi, jego się słucha. Tutaj zauważa się jego godność i okazuje mu szacunek. Uczy się norm, respektowania granic własnych i cudzych. Może podjąć decyzję, czy chce wejść do „Słonecznego Domu”. Jest zachęcane a nie zmuszane, ma czas na zastanowienie. Zapisanie na tablicy już czyni je kimś ważnym, jedynym godnym zaistnienia w tym miejscu. (Rodzice bywają zaskoczeni, że do niemowlaka zwracamy się z pełną uwagą kierujemy do niego słowa, jakby je rozumiało. My, pracujący z małymi dziećmi nie mamy wątpliwości, że nas słyszy i rozumie.). W „Słonecznym Domu” jest przestrzeń, której część dzieci nie ma w małych, ciasnych mieszkaniach. Można tu biegać, skakać, rzucać piłką, turlać się na podłodze. Amatorzy przyjęć korzystają z „zastawy” stołowej, częstują się „herbatką”, gotują „zupę”. Chłopcy lubią samochody ale i walki. Można układać puzzle, rysować, przelewać wodę, puszczać bańki mydlane. Tak jak będzie w żłobku i przedszkolu. Tylko mama (tata, babcia) są w zasięgu ręki. I nic nie muszą robić, tylko to, co chcą. Z czasem spotykają poznanych wcześniej kolegów, cieszą się na ich widok, zapraszają do wspólnej zabawy: chowają się w namiocie, urządzają hałaśliwe wyścigi na rowerkach, budują zamki z klocków itp. Niemowlaki w bezpiecznej obecności mamy maja okazję uczestniczyć w tym, co dzieje się dookoła, a także wyrywają się do ćwiczenia nowych umiejętności obserwowanych u innych dzieci. A kiedy zdarzy się trudna sytuacja (napad złości, płaczu, konieczność zabrania zabawki), jest mama i wspierająca obecność pracownika, innych dorosłych.

Co „Słoneczne Domy” oferują rodzicom ?

Możliwość spędzenia czasu w towarzystwie innych rodziców z dzieckiem w podobnym wieku. Chwile wytchnienia od nieustannego czuwania nad potomkiem. Popatrzenie z dystansem na własne dziecko przez pryzmat zachowań innych dzieci. Możliwość poprawy dialogu, relacji z dzieckiem, skorzystania z doświadczeń innych rodziców, wiedzy i dostępności pracownika „Słonecznego Domu”. Mogą dostrzec nowe umiejętności i możliwości dziecka, które potrafi oddalić się od mamy i zbliżyć do obcych, bez dramatu rozstania. W procesie socjalizacji pojawiają się nowe zachowania: lękowa dziewczynka – zbliża się do innych dzieci, włącza do zabawy, a agresywne rodzeństwo wchodzi w pozytywne relacje z kolegą nie angażując rodziców w łagodzenie nieustannych sporów. Wreszcie rodzice mają osoby, które wysłuchają ich kłopotów, wątpliwości, rozterek. Zwyczajnie, bez oceny krytycznej, chociaż trochę zdejmą ciężar z rodzicielskich barków i dadzą nadzieję. Zwłaszcza wtedy, gdy dziecko wkrótce będzie uczęszczało do żłobka bądź przedszkola. Z pewnością po kilku (uczący nas psychoanalitycy twierdzą, że po 10) wizytach w „Słonecznym Domu” wejście do nowego miejsca nie będzie szokiem, który utrwali się jako uraz. Uniknie się rozdzierających serce scen przy rozstaniu, a później ucieczki w chorobę, aby być bliżej mamy.  

Co mi daje praca i szkolenia prowadzone wg idei F. Dolto ?

Oczywiście możliwość ciągłego doskonalenie warsztatu psychologa dziecięcego w teorii i praktyce. Najważniejszą treść, która jest wszechobecna w „Zielonych Domach” i która zarazem najtrudniejsza do opanowania, to posługiwanie się słowem. Uczę się dyscypliny słowa w kontakcie z dzieckiem. Wiem, że ono od urodzenia rozumie nie tyle poszczególne słowa, co treść wypowiedzi. Mam wewnętrzne przekonanie, że niemowlę do którego zwracam się jest gotowe mnie wysłuchać i posłuchać. Jedyną trudnością jest prawidłowe odczytanie jego problemu. A oto przykład: W przychodni medycznej dla dzieci, w której pracuję zostałam zaproszona przez pielęgniarkę, aby zobaczyć jej dwumiesięczną wnusię. Dumny dziadek właśnie nakarmił dziewczynkę mlekiem z butelki, a mama siedziała obok. Zachwytom nad maleństwem nie byłoby końca, gdyby nie skargi babci, że Joasia płacze podczas każdej kąpieli. „Ale jej mama była taka sama, krzyczała, a my byliśmy bezradni” – odezwał się dziadek. Nachyliłam się nad dzieckiem i mówię: „Ty Joasiu nie musisz bać się wody tak jak Twoja mama. W kąpieli możesz czuć się dobrze, bawić się i odpoczywać”. Niemowlę popatrzyło na mnie uważnie, uśmiechnęło się i wróciło do butelki. To spotkanie miało miejsce w piątek, a w poniedziałek rozpromieniona babcia poinformowała mnie o „cudzie” jaki wydarzył się w jej domu: wnusia zażywa kąpieli w ciszy i spokoju. Idee psychoanalityczne dotyczące wczesnej socjalizacji były dla mnie inspirujące we wdrażaniu zajęć adaptacyjnych w żłobku i przedszkolach. Rodzice na początku roku szkolnego wchodzą z dziećmi do placówki, oswajają je z nowym miejscem, aby rozstanie nie było dramatyczne. Aby dzieci i rodzice rozstawali się ze sobą w spokoju i poczuciu bezpieczeństwa.

mgr Maria J. Bielecka
Artykuł ukazał się w: „Problemy Poradnictwa Psychologiczno Pedagogicznego” nr 1/2001