Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna nr 12

Kontakt00-162 Warszawa, ul. Dzielna 1a
tel. 22 636 66 99 fax. 22 636 91 99

Artykuły

JAK PANI MAJA ODZWYCZAJAŁA SIĘ OD KARMIENIA PIERSIĄ SYNKA

Artykuł ukazał się w biuletynie„Nasze Dzieci”
Nr 2(177) listopad 1997 r.

Na turnusie rehabilitacyjnym dla dzieci niewidomych poznałam uroczą Rosjankę, która od kilku lat mieszka w Polsce. Jej młodszy synek z mózgowym porażeniem dziecięcym i schorzeniem narządu wzroku dzięki intensywnej rehabilitacji chodzi, mówi, jest pogodny, nawiązuje kontakty z rówieśnikami i dorosłymi. Problemem, który dosłownie spędzał sen z oczu matce było karmienie już prawie trzyletniego chłopca. Dziecko domagało się piersi bardzo często w dzień, ale także jak niemowlak, w nocy. Jego mama była zmęczona tą sytuacją i wyrażała chęć zmiany. Zaproponowałam, aby tutaj na turnusie, gdzie nie jest obciążona obowiązkami domowymi, pracą, opieką nad drugim dzieckiem, wcieliła w czyn to, co od dawna planuje. Rozmowa miała miejsce w południe po zajęciach relaksacyjnych dla rodzin.
         Ustaliłyśmy strategię postępowania: kiedy Pawełek będzie chciał ssać pierś, mama da mu zabawkę, owoc, sok do picia, przytuli, zaśpiewa piosenkę, coś opowie. Czas do kolacji upłynął w zasadzie bez zakłóceń. Wieczorem, gdy przyszła pora usypiania, pani Maja wybiegła z płaczącym synkiem na korytarz. Mały nie chciał zasnąć bez piersi. Zgromadzone w holu kobiety (matki i babcie) udzieliły wsparcia pani Mai, która spacerowała trzymając dziecko na rękach i nucąc mu kołysanki. Próba położenia Pawła do łóżka kończyła się awanturą: płakał, krzyczał, odpychał mamę, a za chwilę przyciągał i prosił o to, do czego przez trzy lata przywykł. Zachęcałam, aby głaskała i uspokajała chłopca. Zwolniłam ją z wieczornych zajęć, na które przychodzili rodzice po położeniu spać swoich pociech.

Zdziwiłam się, gdy jednak pani Maja pojawiła się na spotkaniu grupowym. Przez uśmiech zadowolenia i satysfakcji przebijał smutek i żal, a w oczach wyraźnie lśniły łzy. Mówiła jak trudno rozstać się z karmieniem, żałowała chwil spędzonych ze swoim syneczkiem, kiedy dawała mu to, co miała najlepszego. W nocy Pawełek obudził się dwa, trzy razy ale nie złościł się przesadnie, gdy nie dostał piersi. Nawet wysłał mamę na drugie łóżko, gdzie po raz pierwszy od dłuższego czasu wygodnie spała. Rano złożyłam wizytę pani Mai, aby zobaczyć jak się czuje. Nie znalazłam jej w dobrym nastroju. Synek za to biegał po korytarzu sprawdzając od czasu do czasu, czy nie uda się pociągnąć trochę mleczka. Kawałki banana, jabłka, słone paluszki, sok w zupełności mu wystarczyły.

Z panią Mają szukałyśmy korzyści wynikających z odstawienia dziecka od piersi, a każdy znaleziony argument był solidnie polewany łzami. Karmienie było dla niej z jednej strony niewolą, powodowało zmęczenie, niewyspanie(spała z dzieckiem w niewygodnej dla niej pozycji), niezadowolenie męża, ograniczało aktywność i zaspokajanie własnych potrzeb. Ale także dawało poczucie bycia kimś jedynym dla dziecka, kimś, kto daje mleko- zdrowie-życie. W innych sferach rozwojowych Pawełek był niepełnosprawny, a tutaj wykazywał pełną normę: ssał jak zdrowy chłopak. Żal po stracie, w warunkach wsparcia przez psychologa i inne kobiety, trwał około dwóch dni.

Opisane wspólne doświadczenia (moje, matki i dziecka) związane z odstawieniem chłopca od piersi wywołały kilka refleksji, którymi chciałabym się podzielić. O ile czas rozpoczęcia karmienia piersią jest oczywisty, o tyle moment zakończenia budzi wiele wątpliwości, niepokojów, niejasności. Nikt nie da odpowiedzi matce, kiedy ma przestać karmić swoje dziecko i czy kontynuować karmienie, gdy maluch ma dwa, trzy lata. Po czym matka poznaje, że pora na zmiany?. Z pewnością, gdy dziecko samo rezygnuje z tego sposobu najadania się. Poza tym ważną, ale ciągle nie docenianą drogą informacji są uczucia: to one informują o potrzebach bądź niedogodnościach w życiu człowieka. Jeśli bardziej muszę, niż chcę, to może lepiej, aby dziecko miało zadowoloną matkę uczącą pić mleko z kubeczka, niż zmęczoną i zniecierpliwioną podającą pierś.

Kobieta, która usprawiedliwia się , wstydzi, chowa w odludne miejsca, aby nikt jej nie krytykował, może wyraźnie zademonstrować swoje stanowisko, to znaczy chęć karmienia mimo ukończenia przez dziecko dwóch, trzech lat. Albo niech zanalizuje swoja postawę i spróbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, czym dla niej jest przedłużony tak bliski kontakt z dzieckiem, jakie potrzeby zaspokaja? Bo maluch szybko dostosowuje się do zmian, gdy przeprowadzane są przez dorosłego powoli lecz stanowczo. On nie chce za długo być niemowlakiem. 

Mgr Maria J. Bielecka
psycholog